Praktykując tą medytację myślałem, że chodzi w niej o zachowanie (pozorów) opanowania i tłumieniu własnych reakcji. Rozumiałem jej działanie tak, że blokując ujście emocjom na zewnątrz, poprzez tworzenie pozorów spokoju, sprawię, że kumulowana i blokowana energia znajdzie sama sobie drogę ujścia w innej formie niż poprzez wpływanie na mnie. W zasadzie tak to się zazwyczaj odbywało i było to dość silnie transformujące uczucie. Niewyrażona energia często znajdowała ujście w dość nietypowy, zaskakujący sposób, często sprawiając wrażenie magicznej przemiany rzeczywistości. Widać było jak różne zdarzenia i sytuacje rozładowują tą zgromadzoną energię i różne dobre rzeczy dzieją się, gdy powstrzymywałem się od ingerencji. Byłem wtedy jak Indianin, który z kamienną maską udaje, że emocje nie istnieją.
Ostatnie rozważania poświęciłem prawie w całości duchowi, choć miałem pierwotnie zamiar skonfrontować go z duszą. Teza, że duch to coś innego niż dusza, zrodziła się we mnie w chwili, gdy uświadomiłem sobie, że różnica nie jest tylko w stosowanym nazewnictwie.
Z pojęciami "duch" i "dusza" spotykamy się się nader często. Równie często pojęcia te są ze sobą utożsamiane, lub mylone. Z drugiej strony jednak są sobie na tyle bliskie, że w wielu kontekstach nie ma potrzeby ich rozróżniania.
Analogia jest to próba przedstawienia cech jakiegoś bytu poprzez opisanie jego podobieństwa do innego. W analogii pomocniczy byt i jego cechy stają się symbolami tego, co usiłujemy wytłumaczyć - czyli tak, jak w mapie. Jednak aby skutecznie rozumieć mapę musimy poznać stosowane w niej symbole i rozumieć, że mapa nie jest terenem - jest tylko jego symbolem.
20 lat temu bracia (jeszcze wtedy) Wachowscy nakręcili pierwszą część "Matrixa" i świat zachłysnął się wizją świata będącego iluzją. Warto jednak zauważyć, że nie byli pierwsi - pewnie musielibyśmy się cofnąć aż do Platona.